sobota, 20 kwietnia 2013

I've got Blogspot in my Diary

Tak  więc .
Dzisiaj piszę ,  o pisaniu . Cóż .  Zaczęło się... jakoś w 2 klasie . Gdy dostałam pierwszy  pamiętnik . Taki cudowny. Brokatowy. Szpanerski , z pachnącymi karteczkami. Ojej , cóż to była za radość.
Ten tu. 
Bo w końcu 90 kartkowy "Pamiętnik" (gąbka, brokat , metalowy zamek ) wtedy można było oznaczyć tagami : # SWAG
           # FAME




No i przede wszystkim ... nie był zeszytem . Tak więc będąc w trakcie 2 roku nauki w szkole   podstawowej  jeszcze posługując się nieco koślawymi   znakami alfabetycznymi i tworząc złe konstrukcje zdaniowe pisałam. Pisałam , nie przejmując się tym że nie potrafię . Z roku na rok stawałam się w tym coraz to lepsza . " Lepsza " ha ha . Teraz śmieję się tych głupstw typu " Mrugnął do mnie . Okiem ! " i zastanawiam  się co mi wtedy w głowie siedziało .Ideałem był wtedy pan M.  Ewolucji przyszła pora . Pamiętnik rzucony został w kąt. Dobrze że wtedy nie miałam dostępu do internetu (no...był , lecz strzeżony przez siostrę), tak jak  teraz większość 8 letnich "vbloggerek" trwąniących słowa na perfekcyjny makijaż  i na podkład "maczperfekszon od mejbelin " (or something like that ) . Tak więc zapiski tworzyć zaprzestałam.
W klasie szóstej   postanowiłam kreślić w gazetce szkolnej . Och  cóż za felieton , mówili. A pani pochwaliła  , mówiąc iż w tą stronę mam iść . A teraz zadręczam sieć notkami o anonimowości , stylu bycia i o nastolatkach . Taka sytuacja . A kolega mówi : " Weź pisz z sensem tego bloga "


Metaforo , oświeć naród polski . 

Niedługo - eksperyment . Proszę o komentarze.

Wasza , z sekretów obnażona Anastazja








1 komentarz: