Dzisiaj piszę , o pisaniu . Cóż . Zaczęło się... jakoś w 2 klasie . Gdy dostałam pierwszy pamiętnik . Taki cudowny. Brokatowy. Szpanerski , z pachnącymi karteczkami. Ojej , cóż to była za radość.
| Ten tu. |
# FAME
No i przede wszystkim ... nie był zeszytem . Tak więc będąc w trakcie 2 roku nauki w szkole podstawowej jeszcze posługując się nieco koślawymi znakami alfabetycznymi i tworząc złe konstrukcje zdaniowe pisałam. Pisałam , nie przejmując się tym że nie potrafię . Z roku na rok stawałam się w tym coraz to lepsza . " Lepsza " ha ha . Teraz śmieję się tych głupstw typu " Mrugnął do mnie . Okiem ! " i zastanawiam się co mi wtedy w głowie siedziało .Ideałem był wtedy pan M. Ewolucji przyszła pora . Pamiętnik rzucony został w kąt. Dobrze że wtedy nie miałam dostępu do internetu (no...był , lecz strzeżony przez siostrę), tak jak teraz większość 8 letnich "vbloggerek" trwąniących słowa na perfekcyjny makijaż i na podkład "maczperfekszon od mejbelin " (or something like that ) . Tak więc zapiski tworzyć zaprzestałam.
W klasie szóstej postanowiłam kreślić w gazetce szkolnej . Och cóż za felieton , mówili. A pani pochwaliła , mówiąc iż w tą stronę mam iść . A teraz zadręczam sieć notkami o anonimowości , stylu bycia i o nastolatkach . Taka sytuacja . A kolega mówi : " Weź pisz z sensem tego bloga "
Metaforo , oświeć naród polski .
Niedługo - eksperyment . Proszę o komentarze.
Wasza , z sekretów obnażona Anastazja
Like it ?
OdpowiedzUsuń